niedziela, 29 maja 2016

Wegetariański jadłospis cz. 1

W związku z tym, że w ostatnich czasach pochłaniałam niesamowite wręcz ilości mięsa (co na pewno nie odbiło się pozytywnie na moim zdrowiu), postanowiłam zrobić sobie od niego przerwę. Nie jestem szczególnie oddanym mięsożercą, więc decyzję podjęłam praktycznie od razu. Poza tym kilka lat temu zaprzyjaźniłam się na jakiś czas z wegetarianizmem i w zasadzie przyjemnie to wspominam. Kuchnię wegetariańską lubię i od czasu, kiedy dostałam cudne pudełko "Lucky Vegan", coraz bardziej skłaniałam się ku temu pomysłowi. Dochodzą do tego względy ideologiczne, bo szkoda mi tych wszystkich zwierzaków. Sama mam trzy uszaki, które na szczęście z natury są wegetarianami, tak że w zasadzie kompletnie nie mam potrzeby kupować mięsa.

Na weganizm raczej nigdy się nie przerzucę. Lubię miód, jajka i mleko i nie sądzę, żeby kurze robiło większą różnicę, czy jej jajko trafi na mój talerz czy wysiedzi je do końca. Dojenie też chyba nie sprawia krowom jakichś specjalnych przykrości, a pszczoły ewentualnie mogą się wk... Zdenerwować :) No ale krzywda nikomu się nie dzieje. To na tyle jeśli chodzi o tłumaczenia ;)

Dziś chciałabym przedstawić Wam pierwzą część cyklu pt. "Wegetariański jadłospis". Jako że ostatnie mięcho żużyłam wczoraj, od dziś spokojnie mogłam "przejść na wegetarianizm" ;) Pracuję na zmiany, więc staram się gotować jak najmniej lub przygotowywać dania, które mogę zabrać ze sobą do pracy. Wiadomo, że czasem strzelę sobie coś bardziej pracochłonnego, ale ogólnie wychodzę z założenia, że im mniej roboty, tym lepiej.

Śniadanie:

kolorowe kanapki warzywne z domowym masłem ziołowym (masło kupiłam, ale sama doprawiłam ziołami), do tego 1/4 papryki, kilka ekologicznych truskawek, 1/4 jabłka i 3 suszone śliwki. Do tego kawa z mlekiem.



II śniadanie:

kuskus z ekologicznymi truskawkami i nieekologicznymi borówkami :)



Obiadokolacja:

mieszanka warzywna (soczewica, ziemniaki, marchewka) z masłem ziołowym i podsmażone na oliwie z oliwek tofu. Mieszanka niestety z mrożonki, ale jak już pisałam, idę po najmniejszej linii oporu, tym bardziej, że ma bardzo łądny skład.


Poza tym wypiłam piwo i zagryzłam marchewką, ale to dopiero pod wieczór.

Przez cały dzień natomiast raczyłam się wodą z miętą i limonką z takiej oto, kupionej na Aliexpress, butelki:


Przez całe życie mam problemy z wypijaniem odpowiedniej ilości płynów (poza piwem, które niestety uwielbiam ;)) i ta buteleczka bardzo pomaga mi w uzupełnianiu niedoborów :) Kosztowała grosze, a jaka radocha!

Życzę Wam miłego tygodnia i słonecznej pogody - u nas z tym niestety kiepsko...

Vrubble

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz