Na weganizm raczej nigdy się nie przerzucę. Lubię miód, jajka i mleko i nie sądzę, żeby kurze robiło większą różnicę, czy jej jajko trafi na mój talerz czy wysiedzi je do końca. Dojenie też chyba nie sprawia krowom jakichś specjalnych przykrości, a pszczoły ewentualnie mogą się wk... Zdenerwować :) No ale krzywda nikomu się nie dzieje. To na tyle jeśli chodzi o tłumaczenia ;)
Dziś chciałabym przedstawić Wam pierwzą część cyklu pt. "Wegetariański jadłospis". Jako że ostatnie mięcho żużyłam wczoraj, od dziś spokojnie mogłam "przejść na wegetarianizm" ;) Pracuję na zmiany, więc staram się gotować jak najmniej lub przygotowywać dania, które mogę zabrać ze sobą do pracy. Wiadomo, że czasem strzelę sobie coś bardziej pracochłonnego, ale ogólnie wychodzę z założenia, że im mniej roboty, tym lepiej.
Śniadanie:
kolorowe kanapki warzywne z domowym masłem ziołowym (masło kupiłam, ale sama doprawiłam ziołami), do tego 1/4 papryki, kilka ekologicznych truskawek, 1/4 jabłka i 3 suszone śliwki. Do tego kawa z mlekiem.
II śniadanie:
kuskus z ekologicznymi truskawkami i nieekologicznymi borówkami :)
Obiadokolacja:
mieszanka warzywna (soczewica, ziemniaki, marchewka) z masłem ziołowym i podsmażone na oliwie z oliwek tofu. Mieszanka niestety z mrożonki, ale jak już pisałam, idę po najmniejszej linii oporu, tym bardziej, że ma bardzo łądny skład.
Poza tym wypiłam piwo i zagryzłam marchewką, ale to dopiero pod wieczór.
Przez cały dzień natomiast raczyłam się wodą z miętą i limonką z takiej oto, kupionej na Aliexpress, butelki:
Przez całe życie mam problemy z wypijaniem odpowiedniej ilości płynów (poza piwem, które niestety uwielbiam ;)) i ta buteleczka bardzo pomaga mi w uzupełnianiu niedoborów :) Kosztowała grosze, a jaka radocha!
Życzę Wam miłego tygodnia i słonecznej pogody - u nas z tym niestety kiepsko...
Vrubble


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz